Pokochałam tego gościa od pierwszego play’a na YouTubie <3 Gennaro Contaldo, mentor Jamiego Oliviera. Typowy Włoch, dla którego wyrabianie ciasto na makaron tagliatelle to czynność romantyczna, a samo gotowanie to czysty relaks.

Kocham pasty, stąd też między innymi moje zachwyty nad Ragu, o których mogliście przeczytać tu: http://pomidorowki.pl/niedzielny-obiad-w-ragu-pracowni-makaronu/.

Pierwszy raz makaron własnoręcznie robiłam podczas warsztatów w Krzywym Kominie http://pomidorowki.pl/jak-w-krzywym-kominie-robilismy-domowy-makaron/ Wtedy jednak był to typowo makaron do zupy, bez najmniejszej świadomości, jakiej mąki należy użyć.

Do przygotowania ciasta na włoskie tagliatelle potrzebujemy:

  • 150 g mąki przennej typu 00, mocnej, najlepiej specjalnej do past właśnie
  • 50 g semoliny durum (semolina to gruboziarnista mąka lub drobna kasza, którą otrzymuje się z twardej pszenicy (durum))
  • 2 jajek

Składniki na ciasto na makaron

Gennaro do ciasta nie dodaje soli. Wiec i ja nie dodałam. Składniki najpierw mieszamy za pomocą widelca, a następnie ugniatamy około 4 minut, aż ciasto będzie zwarte.

Następnie w woreczek lub folię spożywczą i do lodówki. Niech odpoczywa przez około 30 minut, bo późnieeejjj…. będziemy je ciąć!!!

Syta porcja dla jednej osoby, to dokładnie połowa.

Pokażę teraz krok po kroku, co należy z ciastem zrobić, żeby magicznie zamienić je w pyyszny, domowy makaron.

Jak zrobić tagliatelle krok po kroku

Ciasto wałkuję, aż będzie tak cienkie, że będzie prześwitywać.

Następnie zwijam w rulon podsypując od czasu do czasu i ciacham. O tak, o.

iii…. tadam. Wałeczki roztrzepuję delikatnie palcami i gotowe.

Teraz sól! Solę wodę na makaron, który wrzucam na gotującą się wodę z odrobiną oliwy.

Makaron gotuję dosłownie chwilkę. Nie patrzyłam na zegarek, po porostu spróbowałam. Ciach na durszlak i NIE PRZELEWAM MAKARONU WODĄ! Dlaczego? Żeby się lepiej smakowo połączył z sosem.

Na patelni podsmażam czosnek na oliwie, dodaje kilka oliwek i 2 pomidory. Całość przesmażam z tagliatelle. Zero skomplikowania, to danie to przede wszystkim testy makaronu.

Jezu, jakie to jest dobre! Kocham taki makaron! Może trochę taką samą miłością, jak kocha się własne dziecko… kocham i jest najlepszy, bo sama zrobiłam – ale co tam! To dopiero moje drugie podejście do włoskich makaronów, więc mam zamiar się rozkręcać 🙂

love, love i  S M A C Z N E G O !